Trudna miłość.

Nie przestrzegając któregoś z przykazań, wykraczamy przeciw tym dwóm najważniejszym podanym przez Pana Jezusa: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego (Mt 22, 37-39)”, dlatego powiedział „Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe prawo i prorocy (Mt 22, 40)”. Wszystkie te przykazania są oparte na miłości, Pan Bóg dał nam je nie po to, aby nam czegoś zabronić, bo tak sobie wymyślił, tylko dlatego, że On jako nasz Stwórca wie, co jest dla nas najlepsze. Byłabym nawet skłonna nazwać je dobrymi radami, bo jeśli rzeczywiście będziemy żyć zgodnie z przykazaniami, to Pan Bóg wypełni nas miłością i zbudujemy z Nim prawdziwą relację, co sprawi, że będziemy szczęśliwymi, pełnymi pokoju pielgrzymami już tu na Ziemii i że znacznie szybciej będziemy mogli cieszyć się Niebem, omijając czyściec i unikając piekła.

Jak pewnie każdy z nas zauważył, nie jest łatwo przestrzegać tych „dobrych rad” Pana Boga. Przykazania to jednak nie tylko dobre rady to jest obietnica. Pan Bóg mówi nam, Ja wiem, że ty sam nie dasz rady tego uczynić, „Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15,5)” i „Otóż zapewniam was, że nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha Bożego, nie może mówić: «Niech Jezus będzie przeklęty!». Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: «Panem jest Jezus»” (1 Kor 12,3) dlatego mówię Ci chodź za Mną, a obiecuję Ci, że wszystko wypełnisz, bo Ja sam się o to zatroszczę. Oczywiście to nie oznacza, że mamy się modlić i dalej bezrefleksyjnie grzeszyć. Mamy się starać, mamy współpracować z łaską, jeśli jednak zdarzy nam się zgrzeszyć, jak najszybciej powinniśmy to oddać dobremu Bogu w sakramencie pokuty, ale pod żadnym jednak pozorem nie wolno nam nad tym grzechem rozmyślać i użalać się nad sobą jacy to my beznadziejni jesteśmy. Ludzie na pustyni poumierali, bo nie zaufali Bogu i nie patrzyli na miedzianego węża, my robimy to samo, umieramy, bo nie patrzymy na Pana Jezusa. Gdybyśmy poświęcili ten czas na rozmyślanie o Panu Bogu, ile o naszych słabościach, pokusach czy kłopotach, ten konkretny grzech czy problem przestałby istnieć.

Tak często zapraszamy Pana Boga do naszego życia tylko ustami i tylko po to, aby w końcu coś zrobił z tym naszym życiem. Powinniśmy Go jednak zaprosić jak członka rodziny jak najbliższą nam osobę. Gdy kogoś kochamy, chcemy spędzać z tą osobą czas, chcemy jej coś z siebie ofiarować. Dlaczego więc w stosunku do Pana Boga chcemy tylko brać, chcemy, tylko żeby nam pomógł porozwiązywać nasze problemy. Bóg jest prawdziwą, żywą Osobą, którą możemy w każdej chwili zaprosić do naszego życia i to nie tylko na tę jedną godzinę w niedzielę. Bo cóż oznacza miłować sercem to miłować uczuciami, z głębi, to oddanie całego serca Panu Bogu wierząc, że On tego serca nie zrani, że On nas nie skrzywdzi. Miłować duszą to znaczy utrzymywać ją w czystości dla Pana, to robienie wszystkiego, co w naszej mocy, aby Pan nie miał żadnych przeszkód, aby w nas działać, aby się z nami łączyć. Całym umysłem to znaczy poznawać Pana Boga, słuchając, czytając i myśląc o Nim. Nie wymyślając Go, ale codziennie po trochu odkrywając. Z całych sił to znaczy zaangażować całą naszą wolę w poznawaniu, kochaniu i życiu w czystości dla Niego, na tyle na ile jest to możliwe z naszej strony. Wszystkie te sfery muszą być zaangażowane w podobnym stopniu.

Miłość to nie tylko uczucie, miłość to również wola, inteligencja i rozum. Czym jest więc miłość? Miłość jest przede wszystkim wyborem! Możemy nawet nienawidzić kogoś, jednocześnie go kochając. Domyślam się, że pierwszą rzeczą, jaka przyszła Ci na myśl po przeczytaniu ostatniego zdania było, co za brednie. Chętnie wyjaśnię, co mam na myśli. Jak już wcześniej wspomniałam miłość, to nie jest tylko uczucie, to jest wybór. Myślę, że Pan Jezus jak Go przybijali do Krzyża niekoniecznie „czuł” miłość do swoich oprawców, On wybrał, Maryja, widząc, jak katują jej Syna, też niekoniecznie „odczuwała” miłość, Ona również wybrała. Nie mamy co prawda wpływu na to, że ktoś nas skrzywdził, ale mamy wpływ na to, jak zareagujemy na doznaną krzywdę. Jeśli nie podejmę żadnych kroków, aby się zemścić, jeśli nie będę tej osoby i całej tej sytuacji „rozgłaszać na dachach”, jeśli nie będę tej osobie złorzeczyć i jej w sercu przeklinać i postaram się tej osobie przebaczyć, oddając to Panu Bogu, to ja nie robię nic innego, jak właśnie wybieram miłość. Podam Wam przykład, że miłość to nie są uczucia, bo co czuje Matka, której dziecko bez konkretnego powodu nie śpi już kolejną noc, czy ona z powodu „uczucia” wstaje do tego dziecka, czy właśnie „wybiera” miłość, mimo rosnącej irytacji. Dlatego jest tyle rozwodów, bo my ludzie myślimy, że miłość to uczucia, więc gdy uczucie miłości chwilowo przysłoniła proza życia, stwierdzamy, że my już nie kochamy współmałżonka i odchodzimy, a życie z drugą osobą nie jest łatwe i z czasem to uczucie zwane miłością nie będzie takie żywe, mało tego ono może całkowicie ulecieć po tylu niepotrzebnych słowach i czynach, które małżonkowie wypowiedzieli i wykonali podczas spędzonych wspólnie lat. Więc miłość do bliźniego nie oznacza, że ja teraz będę żywić do niego tak gorące uczucie, jak do moich najbliższych, choć nie ukrywam, że to by znacznie ułatwiło sprawę, tylko na tym, że ja Cię człowieku spróbuje nie skrzywdzić, nawet gdy ty skrzywdzisz mnie, ja Ci człowieku spróbuje pomóc nawet, wtedy kiedy Ty nie pomożesz mnie. Bo czasem niezależnie co do siebie samych czujemy, czy lubimy samych siebie, czy nie, to nie chcemy, żeby stała nam się krzywda i gdybyśmy tylko wiedzieli jak, pomoglibyśmy sobie samym w każdej sytuacji, dlatego kochaj, jak się nie da uczuciem, to chociaż wolą, ale kochaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *