Gdzie jesteś Panie?


Już Cię nie widzę, już Cię nie
słyszę,
Czy opuściłeś mnie, czy
poddałeś się,
czy miałeś już dosyć grzechu
mego?
Czy nie wystarczyło Ci
miłosierdzia dla niego?
Czy gniewać się może Bóg jedyny na nas?

Nigdy! Krzyknęła zatrwożona
dusza moja.
Nigdy Pan nie opuści
stworzenia swego.
Nie po to przyszedł by umrzeć
za niego,
by teraz pozostawić człowieka
samego.

Rzekł Pan do duszy, przyjdź,
przyjdź umiłowane dziecię
moje.
Czekam na Twe serce
zmęczone,
czekam na serce twe
utrudzone,
czekam i czekam, a Ty nie
przychodzisz.

To Ty mnie nie widzisz Skarbie
mój,
to Ty nie słuchasz głosu
Mojego.
Nie będę krzyczał, choć cały
drżę z miłości.
Nie będę Cię zmuszał do
swojej miłości.
Kochać Cię jednak nigdy nie
przestanę,
choć Ty mnie odrzucisz, ja
przy Tobie pozostanę.

Czasem nie jestem w stanie zrozumieć samej siebie. Przecież tak wiele razy Pan Bóg w przeróżne sposoby pokazywał mi, że jest przy mnie zawsze i to absolutnie nie jest zależne od mojej życiowej sytuacji, On mnie kocha i walczy o moją duszę 24/7 i nie przestanie do końca moich dni. To jednak są takie dni, które oddaje wiersz, który napisałam, dni, kiedy mam ochotę krzyczeć: gdzie jesteś Panie? Dni, kiedy wydaje mi się, że On już nie chce przy mnie być, że odpuścił. Po każdym grzechu mam absolutnie błędne wrażenie, że On nie chce ze mną rozmawiać, że się gniewa i choć wiem, że to irracjonalne i to tak naprawdę ja się od Niego oddalam, to jednak to wrażenie wraca jak bumerang i sieje mega spustoszenie w moim sercu. Pan Bóg nie jest taki jak my, nie strzela nam fochów, On doskonale wie, że głównym powodem naszych nieustannych upadków jest nie tylko słabość naszej natury, ale też brak zupełnego zaufania w Jego nieskończone miłosierdzie. Niestety mieć wiedzę a „wiedzieć naprawdę” to dwie różne sprawy. Kiedyś podczas słuchania konferencji Ks. Pawlukiewicza usłyszałam, że jakby palacz naprawdę wiedział, jak papierosy szkodzą, to by ich nie palił. Przyznam, że się z tym zgadzam, pokazują to na przykład ludzie, którzy śmiertelnie zachorowali, dopiero jak przyszło realne niebezpieczeństwo, że stracą życie, docenili ten wielki dar, dar życia. Matka Teresa przez 50 lat żyła w ciemności, mi wystarczy godzina w półmroku, abym zwątpiła w sens tego wszystkiego. To tylko pokazuje, jak słaba jest moja wiara, a wiedza o miłosiernym Bogu jest „tylko” wiedzą…

2 komentarze

  1. Moje Archiwum ...

    A jednak wierzę. Nie dlatego, że nauka współczesna uprawdopodabnia tę wiarę. Nie dlatego, że mnie w niej wychowano. Nie dlatego, żebym miał szanować tradycję. Nie dlatego, że to pasuje do moich przekonań. Jest coś takiego we mnie, że wierzę. Gdyby nauka udowadniała absurd wiary, gdybym był wychowany w ateizmie, gdyby najwstrętniejsze tradycje łączyły się z kościołem, gdybym był materialistą, nawet wtedy bym wierzył. Dlaczego ? Nie wiem. Może to jest mistycyzm, który pociąga ? Może to jest właśnie łaska wiary ? Wierzę w Boga nawet gdy On milczy.
    „Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: Przesuń się stąd tam!, a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was.”
    Widzisz, jestem skłonny Ci chytrze tłumaczyć, że mogę zrobić jeszcze wiele dobrego, ale Ty wiesz, że to słabość mówi tak przeze mnie.
    Co to jest pokój Twój? To nie jest pokój – przerwa między wojnami, ani pokój – idylla, ani pokój – bezczynność. Zostawiłeś pokój Twój w duszach walczących. Pokój w duszach walczących, pokój sumienia, oto jest pokój Twój. Ten pokój daje nam pewność zwycięstwa nawet w dniach największej klęski.
    O daj mi Boże pokój Twój. Abym mógł chwalić Ciebie wtedy, kiedy jest najtrudniej. Daj mi jedną łaskę Panie. Jeżeli przyjdzie chwila najcięższej próby, pozwól mi mieć tyle siły, by wielbiąc przyzywać Ciebie, a na świat patrzeć jak się patrzy na stołek albo szkło, albo małą zieloną żabkę. Daj mi tę łaskę Panie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *